Dzisiejszy dzień rozpoczął się kolejnymi awariami systemów internetowych w trzech bankach – tym razem w Kredyt Bank, Polbank i mBank. W Kredyt Bank klienci nie mogą korzystać ze swoich kont, bowiem w wyniku błędu zawieszono czasowo dostęp do bankowości elektronicznej KB24. W Polbank z kont firmowych nie można wysłać przelewu do ZUS. Natomiast w mBank nie działa usługa e-makler, a rozzłoszczeni klienci skarżą się na nieaktualne notowania akcji, które powinny być na bieżąco uaktualniane w ramach tej usługi.
Powoli zaczynamy oswajać się z faktem, że bankowość przez Internet ma również swoje ciemne strony. Wraz ze wzrostem ilości osób korzystających z bankowych usług on-line, wzrasta ilość awarii w systemach bankowości elektronicznej poszczególnych banków.
Szczególnie zła passa dotyczy w ostatnim czasie mBanku. Jest to najstarszy i jak dotychczas największy bank internetowy w Polsce. Szereg drobnych awarii, łącznie z tą, która zdarzyła się podczas wejścia na giełdę akcji GPW, znacząco podkopała jego reputację. Ale prawdziwą wpadkę mBank zaliczył pod koniec listopada. Wtedy miała miejsce naprawdę poważna awaria systemu informatycznego, kiedy to przelewy docierały do odbiorców z błędnymi opisami. Nieprawidłowe dane nadawców, odbiorców oraz tytułów operacji wywołały mnóstwo zamieszania. I chociaż żaden z przelewów, jak zapewniał rzecznik mBank nie trafił na nieprawidłowe konto, to utrudnienia wywołały taką lawinę reklamacji, że zablokowana została telefoniczna infolinia, a system samoistnie odcinał zbyt długo trwające połączenia. Klienci nie mieli także możliwości sprawdzania historii operacji na rachunkach.
Następnego dnia rano okazało się, że w podobnej sytuacji są klienci ING Bank. Pierwsze reklamacje dotyczyły serwisu ING BankOnLine, do którego nie sposób było się zalogować. Mimo zapewnień rzecznika banku, że są to przejściowe trudności wynikające z zawieszenia się systemu internetowego, sytuacja z biegiem dnia uległa pogorszeniu. Zablokowana była strona internetowa, nieczynne były bankomaty i nie działała obsługa w oddziałach ING Bank. Jedyne co pozostało klientom to dokonywanie płatności wyłącznie za pomocą kart kredytowych.
Klientom banków, którzy w wyniku różnego typu awarii systemów, ponieśli wymierne straty i są w stanie je udokumentować pozostaje walczyć o odszkodowania. Najlepiej zacząć od złożenia reklamacji, która zostanie rozpatrzona przez bank. Jeżeli bank oficjalnie bierze na siebie winę, tak jak stało się to w przypadku ING Bank, to szanse na uznanie reklamacji są duże.
Dochodzić swoich praw będą zapewne także klienci mBank. Jego przypadek jest jednak na tyle poważny, że sprawa trafi z pewnością do Komisji Nadzoru Finansowego oraz Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. W wyniku awarii mBank ujawnił bowiem zastrzeżone dane osobowe swoich klientów, które pojawiły się omyłkowo w opisach przelewów.
źródło: Wyborcza.biz zdj. photoxpress
komentarze niedostępne